Networking Biznesowy

Marketing konwersacyjny

Dodano: 02 01 2012

 

Warto podkreślić, iż nowoczesne firmy, nastawione na zyskiwanie kolejnych rekomendacji oraz zdobywanie nowych rzeszy odbiorców (jednym słowem troszczące się o markę), powinny bezustannie kontrolować przepływ informacji. Chodzi m.in. o natychmiastowe stosunkowanie się względem ewentualnych zarzutów, formułowanych przez nieprzychylne przedsiębiorstwu osoby; o skuteczne ich odpieranie (oczywiście jeśli są chybione, w przeciwnym razie powinny zostać pokornie przyjęte oraz przekute w lepszą jakość).

 

Kiedy rozpisywałem strategię marki w mediach społecznościowych, przeprowadziłem odpowiedni research. Analizowałem wyniki badań opinii, dotyczących pożądanych przez użytkowników Web 2.0. treści, studiowałem blogi ekspertów, rozpatrywałem psychologiczne punkty widzenia. Opłaciło się. Początek interaktywnej egzystencji był satysfakcjonujący – ludzie like’owali, od czasu do czasu wykazywali się aktywnością. Moi pracownicy skrupulatnie dostarczali im odpowiedniego (naszym zdaniem) contentu – publikowali śmieszne reklamy, udostępniali intrygujące head i selling line’y. Wszystko szło zgodnie z planem.

Sytuacja zmieniła się jednak kiedy okres inauguracyjny dobiegł końca. Początkowy wzrost zwolnił, użytkowników nie przybywało, interakcja została ograniczona. Dlaczego, skoro posługiwałem się radami fachowymi i rzekomo sprawdzonymi? Przecież inni potrafili w ten sposób zyskać długotrwałą efektywność – przyciągać coraz to nowych klientów, budować wokół siebie internetową społeczność. Może nie dość skutecznie wdrażałem strategię? Gdzie popełniłem błąd?

Wyżej przytoczone wspomnienia są fikcyjne. Podobne sytuacje zdarzają się jednak bardzo często – zarówno przedsiębiorstwom światowym, jak i tym z naszego rynku.

Tymczasem przyczyna jest dość banalna – deficyt komunikacji.

Zgodnie z definicją, marketing konwersacyjny jest rodzajem marketingu, który odznacza się eliminacją zjawiska wydawania przez firmę bezpośrednich poleceń konsumentom, uznanego za negatywny i nieskuteczny. Przedsiębiorstwa preferujące ten rodzaj strategii rynkowej nie ograniczają się do własnych hipotez i wewnętrznych konwersacji, ale uczestniczą w dialogu, z którego wyciągają wnioski.

Jest to zaawansowany rodzaj marketingu, który sugeruje ograniczenie takich typów działań, jak te przytoczone we wspomnieniach fikcyjnego przedsiębiorcy. Zgodnie z jej zasadami usilne trzymanie się narzuconych opinii i rzekomo sprawdzonych rozwiązań jest niejako syzyfową pracą, przede wszystkim dlatego, iż każda kreatywna strategia potrzebuje weryfikacji poprzez wprowadzenie w życie.

Wszystko wymaga prób i eksperymentów, ale także konsekwencji – najgorsze co można robić to nie brać pod uwagę cykliczności wizerunkowych zmian. Poprawna interpretacja oczekiwań klientów i skrojone pod nią plany stale wymagają moderowania i adaptowania. Nie można, mówiąc kolokwialnie, poprzestać na jednorazowych zrywach – nie mają one zbyt dużego sensu.

Warto podkreślić, iż nowoczesne firmy, nastawione na zyskiwanie kolejnych rekomendacji oraz zdobywanie nowych rzeszy odbiorców (jednym słowem troszczące się o markę), powinny bezustannie kontrolować przepływ informacji. Chodzi m.in. o natychmiastowe stosunkowanie się względem ewentualnych zarzutów, formułowanych przez nieprzychylne przedsiębiorstwu osoby; o skuteczne ich odpieranie (oczywiście jeśli są chybione, w przeciwnym razie powinny zostać pokornie przyjęte oraz przekute w lepszą jakość). Taka strategia stwarza możliwość stania na straży standardu oraz ogólnie przyjętych norm w danym segmencie rynku.

Niektórzy twierdzą, że żaden podręcznik marketingu nie jest aktualny dłużej niż cztery lata. Jakkolwiek z tezą tą można polemizować, tak bezsprzeczne jest to, iż marketing jest sztuką adaptacji, umiejętnością odczytywania potrzeb i ich zaspokajania. Internet to środowisko, w którym elementy monologu zostały niemal zupełnie wyeliminowane. Jedyna recepta na sukces to zaangażowanie w dialog. Umiejętność słuchania jest bezcenna.

Tutaj pojawia się więc zasadnicze pytanie. Dlaczego zwyczajnie nie zapytać klientów, czego oczekują od obserwowanej marki? Żadne źródła, badania i analizy, nie uwzględnią w stu procentach indywidualnego charakteru sytuacji, z którą ma do czynienia konkretny przedsiębiorca. Zdając sobie z tego sprawę, można traktować tego typu materiały wyłącznie jako przydatne wskazówki. Można docenić niemal nieograniczone możliwości, jakie daje Internet.

Istnieje także możliwość rozważnego korzystania z usług specjalistów predysponowanych do tego typu zadań – zlecenia obowiązków Agencji Interaktywnej lub Public Relations. Oczywiście  z uwzględnieniem istoty sytuacji, w której się obecnie znajdujemy – praca ekspertów powinna być sumiennie kontrolowana i korygowana (nie można zapominać o konwersacji). Świadomość efektów wizerunkowych wpadek i źle prowadzonej komunikacji – ich długotrwałość i kosztowności – powinna zatem skłonić do refleksji każdego ambitnego przedsiębiorcę.

 

Autor:

Adam Reda, prezes zarządu Drop By Drop Sp. z o.o.
www.dropbydrop.pl

 

Foto: stock.hu

 

blog comments powered by Disqus