Networking Biznesowy

Spełniony sportowiec, dobry pracownik?

Dodano: 02 02 2012

 

Praca to nic innego jak realizacja założeń, celów bez względu na branżę. Ta ważna kompetencja, która często prowadzi do dobrego wyniku sportowego jest ceniona u sportowców. Patrząc na osobę, która umiejętnie realizuje założenia w swojej amatorskiej dyscyplinie, jestem skłonny powiedzieć, że umiejętność tę potrafi wykorzystać na co dzień w zmaganiach służbowych.

 

Widząc osoby związane z jakąś dyscypliną sportową wśród moich znajomych, klientów, partnerów biznesowych i na swoim własnym przykładzie jestem wprost oszołomiony. Czym zapytacie?

Możliwościami jakie w ich drzemią. Nie mówię tutaj o wynikach sportowych do których dążą ale o ich podejściu do pracy, prowadzenia biznesu. Patrząc na ich determinacje sportową zauważam, że często przekładają swoje świadome bądź nieświadome kompetencje w życie codzienne i funkcjonowanie w organizacjach.

Oczywiście wygrywanie wyścigów, meczy, zawodów jest tym co często ich determinuje do realizowania swoich sportowych zapałów lecz w jaki sposób przekłada się to na funkcjonowanie w firmie?

Zauważam trzy obszary dominujące u człowieka, który w godzinach pracy jest handlowcem, dyrektorem, managerem, lekarzem itd. a po jej zakończeniu ambitnym amatorem uwielbianej przez siebie dyscypliny sportowej. Patrząc obiektywnie kompetencje te cenione są u sportowców i nie rzadko w organizacjach. Moim zdaniem osoba uprawiająca jakikolwiek sport amatorsko, ambitnie jest doskonałym przykładem rozwijającego się pracownika. Oczywiście nie neguję rozwijania się poprzez siedzenie po pracy w ciepłych kapciach i czytanie książek, prasy czy czerpanie wiedzy z Internetu. Zauważam jednak różnicę w stosowaniu wszelakich teorii a przekładaniu umiejętności w praktykę. To ona czyni mistrza.

WYZNACZANIE I REALIZACJA CELÓW

Praca to nic innego jak realizacja założeń, celów bez względu na branżę. Ta ważna kompetencja, która często prowadzi do dobrego wyniku sportowego jest ceniona u sportowców. Patrząc na osobę, która umiejętnie realizuje założenia w swojej amatorskiej dyscyplinie, jestem skłonny powiedzieć, że umiejętność tę potrafi wykorzystać na co dzień w zmaganiach służbowych. Często nie mając świadomości, którą posiadają nieliczni managerowie czyli „zarządzania przez cele”. Samoświadomość sportowca można podzielić na trzy typy wyznaczanych celów:

Cele wynikowe – np. wygrana meczu. Wynik jest oczywiście ważny, bez niego nie ma dobrej pozycji w rankingu i innych gratyfikacji. Jednak koncentracja na wyniku, czyli cel wynikowy, często wzmaga lub wręcz powoduje presję startową.

 

Cele mistrzowskie – określają rezultat końcowy danej aktywności, czyli zorientowane są na poprawę danego elementu ważnego w zawodach lub w długofalowym rozwoju. Dobrze postawione cele mistrzowskie zmniejszają napięcie i pozwalają budować pewność siebie.

 

Cele zadaniowe – zorientowane są na konkretne czynności związane z optymalnym wykonaniem. Mają one charakter instrukcji mówiącej o tym, jakie elementy są najważniejsze, aby optymalnie wykonać daną czynność.

Patrząc na w/w podział śmiało można zauważyć, że tak funkcjonuje organizacja. Zadanie ma prowadzić do wyniku a ten powinien zostać utrzymany długofalowo. Niby to zrozumiałe ale często kończy się na wyznaczeniu owych celów przez „szefa” a realizacji brak. Czy sportowiec któremu w pracy powierza się zadania odpuści? Jeśli nie lubi walczyć to tak, odpuści ale czy ktoś widział ambitnego sportowca jak odpuszcza? Ja nie :)

Może ta umiejętność jest kwestią nie tylko walki ale zwłaszcza motywacji.

MOTYWACJA

U sportowców nie ma mowy o jej braku, jeśli chcą osiągnąć sukces. Motywacja takich osób do wykonania treningów, zajęć w najtrudniejszych okresach roku (jesień, zima), po często ponad 8-mio godzinnym dniu pracy jest niezwykła. Jak by taką determinacją wykazywali się pracownicy, każdy z właścicieli firm byłby wniebowzięty. Dlaczego tak nie jest? Bo nie każdy jest sportowcem, nie każdy kocha swoją dyscyplinę, nie każdy ma „twardą głowę”. Motywacja wśród sportowców amatorów pracujących w organizacjach jest świadoma. Dążą do realizacji swojej pasji i liczą na to również w osiąganiu zadowolenia z pracy. Niektórzy zarabiają na dom, rodzinę, przyjemności a sportowiec dodatkowo na sprzęt, opłacenie wyścigów, hotele, dojazdy.

Motywacja zaangażowanego w sport amatora jest znacznie wyższa spowodowana dodatkowymi potrzebami. Mój znajomy, który jest przedstawicielem handlowym świadomie zmotywowany po porannym treningu o 7 rano wsiada następnie w auto i realizuje założenia handlowe swojej firmy, aby móc tylko realizować swoją pasję. Zapytałem go czy chce mu się tak wcześniej męczyć? Odpowiedział że „potrzebuje tego jak kawy by móc dobrze wykonać swoją pracę”

Jak na to znajduje czas?

ZARZĄDZANIE CZASEM

Kto z Was kiedykolwiek czynnie uprawiał jakaś dyscyplinę sportową wie, że im Twój sportowy cel jest większy tym bardziej Twoje życie musi być mu podporządkowane. Mimo obowiązków takich jak, rodzina, dom, osoby takie pokazują, że można świetnie zarządzać czasem. Rzadko się zdarza pracować w XXI wieku w systemie 08:00-16:00 ale można sobie z tym poradzić. Sportowiec potrafi pogodzić ponad normowany czas pracy z treningiem i pozostałymi obowiązkami. Udowadnia sam sobie że doba to aż 24h i można wdrożyć wszystkie wcześniej zaplanowane działania. Taka osoba w organizacji to skarb. Zdąży się wyspać, popracować, potrenować i zająć się bliskimi. Sam pamiętam swoje poranne treningi w okresie wiosennym o 6 rano tylko żeby wykonać założenia treningowe. Motywowałem się wiedząc, że to będzie obopólna korzyść dla mnie że nie będę myślał o tym kiedy mam zrobić trening i dla pracodawcy że ma szczęśliwego pracownika. Bynajmniej z rana ;)Dla chcącego nic trudnego.

Ilość kompetencji nie kończy się na tych trzech, lecz one najlepiej charakteryzują amatora sportowca, który z garnituru przeskakuje w strój sportowy. Nie powiem, że każdy sportowiec to wybitny pracownik bo wyjątek potwierdza regułę. Mam jednak wrażenie, że pracownicy ci mają świadomość podejmowanych działań. Oczywiście nie sposób negować osób, które ze sportem są pokłócone iż ich praca jest nie efektywna. Chcę jednak zauważyć, że sportowiec posiada kompetencje, które łatwiej dobremu przełożonemu wykorzystać i obopólnie dążyć do sukcesu. Ludzie będą traktować własny rozwój poważnie tylko wtedy, gdy zauważą wynikające z tego wymierne korzyści lub równie wymierne negatywne konsekwencje braku tego rozwoju. Dla sportowca wyzwania to rozwój a stawiane przez organizacje mogą być jak zawody. Jak to on ma przegrać? poddać się? ŻART!!!

 

Foto: sxc.hu

Autor:

 



Roman Życiński - certyfikowany trener biznesu. Absolwent wydziału matematyczno fizycznego Uniwersytetu Szczecińskiego o specjalności edukacja techniczno-informatyczna z dodatkowa ścieżką pedagogiczną. Posiada szerokie umiejętności sprzedażowe, oraz ma za sobą kilkuletnie zarządzanie zespołem sprzedażowym. Doświadczenie trenerskie zdobywał poprzez współpracę z firmą outsourcingową na stanowisku trenera wewnętrznego. Na sali szkoleniowej czuje się jak w swoim żywiole. Stawiając zdecydowanie na relacje z uczestnikami, zaangażowanie i odrobinę humoru umiejętnie przekazuje zdobytą wiedzę. Nie poprzestaje w zdobywaniu wiedzy i podnoszeniu swoich umiejętności poprzez kursy i szkolenia. Miłośnik Coachingu w biznesie, a na co dzień wielki pasjonat kolarstwa szosowego.

www.metydaszkolenia.pl

 

Zapraszamy na mini-szkolenie „Rozwój kompetencji pracownika w XXI w.”

13.02 Szczecin, godz. 18:00.

 

Czytaj także:

Innowacje a firma http://networkingbiznesowy.pl/2011/09/14/innowacje-wynikaja-z-sieci-wspolpracy/

Zarządzanie przez cnoty http://networkingbiznesowy.pl/2011/05/13/virtous-leadership-interview-with-alexandre-havard/

blog comments powered by Disqus